Dominika Flaczyk

Tworzę grunt pod nieustanny rozwój

Honorowa Patronka Kampanii #ToTylkoPłeć – Dominika Flaczyk to prezeska i twórczyni szkoleniowej marki Profesja. Od kilkunastu lat działa z powodzeniem na rynku szkoleniowym, będąc inicjatorką wielu ważnych społecznie projektów. Obecnie buduje swoje własne Centrum Szkoleniowe, gdzie już na początku roku 2022 zaprosi uroczyście w swe podwoje. Optymistka i realistka w jednym, wie że jedynie konsekwencja i rozwój zaprowadzi ją do zamierzonego celu.

Analitycy podkreślają, że wszelkie kryzysy gospodarcze uderzają zawodowo w kobiety bardziej niż w mężczyzn. Jak pandemia wpłynęła według Pani na nierówności na rynku pracy? Co możemy zrobić, by poprawić sytuację?

Dziękuję za to pytanie. Jest to dla mnie osobiście ważny i aktualny temat, jako samodzielnie wychowującej mamy dwójki dzieci w wieku szkolnym. Nie tylko więc mogę się powołać na statystyki i prognozy, ale też bazować na swoim własnym doświadczeniu. Pandemia, jak każdy kryzys, unaocznił nadal trwający nierówny podział obowiązków domowych wykonywanych przez obie płcie. Nadal funkcjonuje przekonanie, że to kobiety powinny zrezygnować ze swojej aktywności zawodowej lub kariery w sytuacji kryzysowej. Nie jestem w tym odosobnionym przypadkiem. W czasie lockdownów moja aktywność zawodowa była mocno utrudniona ze względu na opiekę nad dziećmi. Niestety, jako przedsiębiorca, właściciel sporej firmy nie mogłam sobie pozwolić na wyłączenie z działalności, wręcz przeciwnie w czasie kryzysu firma i zatrudniony w niej zespół potrzebowali mojego wzmożonego wsparcia. Jako zdyscyplinowana i dobrze zorganizowana menadżerka, mama i pani domu pogodziłam te wszystkie wyzwania, ale nie bezkosztowo – kosztem były nieprzespane noce, rezygnacja z działalności naukowej – mój doktorat pozostał nieruszony, a nadmierny wysiłek odchorowałam fizycznie osłabioną formą psychofizyczną, jako że nie zapewniłam sobie dostatecznego balansu pomiędzy swoimi potrzebami a wymogami sytuacji.

Niewiele kobiet, które znam są tak zdeterminowane, aby wytrwać w tej trudnej sytuacji bez uszczerbku na zdrowiu czy swoich planach, także zawodowych. Wybierają cudze pomysły na siebie i starają się sprostać oczekiwaniom najbliższych, często wbrew swoim dążeniom, planom i pragnieniom. To niezwykle trudny i ważny temat. Uważam, że powinno się o tym głośno mówić. W czasie pandemii nie dostałyśmy odpowiedniego wsparcia centralnego. Szkoły i przedszkola, które pomagają nam w czasie, gdy my pracujemy były albo zamknięte albo kompletnie nieprzygotowane na wsparcie, przede wszystkim to psychologiczne, gdzie zarówno dzieci, jak i ich rodziny potrzebowały tego najbardziej.

Nie mówiąc o eskalującej przemocy domowej, gdzie w pandemii sprawcy czuli się w wielu przypadkach bezkarni, ich ofiary nie mogły schronić się chociażby w pracy, która stanowi w sytuacjach ekstremalnych niejednokrotnie odskocznię dla ofiar przemocy. Ośrodki pomocy społecznej i centra kryzysowe nie nadążyły spieszyć z pomocą a ich narzędzia i zasoby bywają mocno ograniczone. Znam tę sytuację od strony osobistej, jak również zawodowej. W tej chwili realizujemy niezwykle istotny społecznie projekt Family Constellation Program w ramach Grupy Profesji, którego celem jest wsparcie edukacyjne dla pracowników wszelkich instytucji zajmujących się przemocą w rodzinie w Polsce i udzielającym wsparcia w ramach niebieskiej karty. Celem projektu jest stworzenie i wdrożenie innowacyjnego programu edukacyjnego opartego na spojrzeniu systemowym na rodzinę, rzucającym inną szerszą perspektywę na efektywne radzenie sobie z przemocą i przeciwdziałanie jej skutkom. Dostarcza realne narzędzie pracownikom socjalnym, psychologom i terapeutom zajmujących się tym tematem.

Myślę, że to co możemy zrobić to stopniowo zmieniać nie tylko mentalność, ustawodawstwo, ale też edukować od najmłodszych lat o zasadach równouprawnienia – nauczać umiejętności miękkich, sztuki mediacji i efektywnej komunikacji już od przedszkola. Wskazywać różnice, cechy wspólne i postrzeganie rzeczywistości oczami obu płci. Wtedy możemy mówić o równouprawnieniu, kiedy nawiążemy realny dialog oparty na szacunku i zrozumieniu. Takie zmiany wymagają czasu, ale są nieuniknione. To nasza rola – mojego pokolenia i kolejnych, aby kontynuowały te zmiany oparte na dialogu. Ta kwestia jest dla mnie na tyle ważna, że sama edukuję się w zawodzie psychologa, a dotychczas skończyłam szkoły terapeutyczne posiadając tytuł coacha systemowego. Działalność społeczna i edukacyjna m.in. w zakresie równouprawnienia zawsze będzie stanowiła dla mnie ważny obszar obok działalności biznesowej.

Z jakimi przykładami nierówności na rynku pracy ze względu na płeć miała Pani do czynienia w swojej zawodowej karierze?

Niestety, z wieloma. Dlatego zakładając własną firmę, położyłam szczególny nacisk na równość szans w awansie kobiet i mężczyzn u mnie zatrudnionych. Początkowo współpracowałam z samymi kobietami wewnątrz firmy, co wynikało w tamtym czasie głównie ze specyfiki branży. W kolejnych latach wraz z dynamicznym rozwojem, pojawili się również panowie na stanowiskach administracyjnych i menadżerskich i są oni w równym stopniu traktowani pod każdym względem jak panie.

Od początku w swojej firmie, już ponad 10 lat przed pandemią oferowałam zarówno elastyczny czas pracy, jak i pracę zdalną, a dla matek dzieci poniżej 6lat – 80% czasu pracy za 100% wynagrodzenia, zainspirowana szwedzkim modelem wsparcia rządowego – nawet jeżeli mnie jako pracodawcę kosztowało więcej, najważniejsze było samopoczucie i efektywność mojego zespołu.

Co do własnych doświadczeń, kilkukrotnie w czasie swojej kariery zawodowej natrafiłam na przejawy nierówności płci tj. pułapkę szklanego sufitu, przejawy mobbingu a wręcz seksizmu oraz nierównego wynagradzania na tym samym stanowisku wewnątrz jednej organizacji. Takie zachowania dotyczyły pracy zarówno w zagranicznej korporacji, jak i w polskich firmach, choć zasadniczo większe ich nasilenie występowało w polskiej firmie, prowadzonej przez starszego mężczyznę z pokolenia moich rodziców. W moim domu rodzinnym, też bywało różnie – głównie wynikało to z nieuświadomionych schematów przechodzących od pokoleń. Natomiast na szczęście wychowałam się w rodzinie, gdzie kobiety i mężczyźni mieli nieograniczony dostęp do edukacji w równym stopniu, nawet jeśli nie miały takiego prawa głosu decydowania w innych sprawach jak mężczyźni.

Jak postrzega Pani sytuację kobiet na polskim rynku pracy? I co by Pani zmieniła w tym zakresie, gdyby miała Pani taką możliwość?

Sytuacja Polek jest wciąż niesatysfakcjonująca, pokutują stare niezdrowe schematy w stylu matki Polki. Nadal funkcjonuje luka płacowa, która wynosi kilkanaście procent w skali rocznej w wynagradzaniu kobiet i mężczyzn piastujących to samo stanowisko wewnątrz organizacji, jak i w globalnym ujęciu. Optymistycznym jest fakt, że w ostatnim dziesięcioleciu wzrosła ilość kobiet prowadzących własne firmy.

Wynika to zarówno z promocji przedsiębiorczość organizacji pozarządowych jak kluby kobiet przedsiębiorczych bądź mediów promujących równouprawnienie, tak jak Państwa redakcja „Sukces jest Kobietą”. Duży udział mają również działania projektów unijnych wyrównujących szanse na rynku pracy tj. jak wsparcie aktywizacji zawodowej, udzielanie dotacji na założenie własnej firmy czy dodatki szkoleniowe pozwalające pokryć koszty żłobków czy niani opiekującej się potomstwem w czasie, gdy mama zdobywa wykształcenie, zawód czy odbywa staż w projekcie.

Takich projektów na terenie całego kraju miałam okazję przeprowadzić kilkadziesiąt i nadal w sytuacji postkryzysowej cieszą się one dużym zainteresowaniem. Tę działalność na pewno chciałabym kontynuować, mimo rosnących wkładów własnych i niskiej rentowności a wręcz nieopłacalności takich projektów przez prywatne podmioty. Myślę, że nasze władze powinny przemyśleć ten system funkcjonowania, tak aby nie obniżać poziomu, jak i dostępu do edukacji pozaszkolnej szczególnie kobietom. Dodam, że dla państwa oznacza to nie tylko spadek stopy bezrobocia, osiągnięcia wskaźników nałożonych przez politykę równych szans UE, ale też efektem mogą być szczęśliwe rodziny – jako, że szczęśliwa mama oznacza szczęśliwe dzieci.

Co jako ludzie sukcesu możemy zrobić, by zacierać nierówności ze względu na płeć na polskim rynku pracy?

Myślę, że szczególnie my, kobiety biznesu, którym udało się przebić szklane sufity i osiągnąć sukces zawodowy, mamy społeczny obowiązek wspierać i inspirować nasze koleżanki, które jeszcze są w drodze albo rozważają prowadzenie własnej firmy lub zdobycie nowego zawodu. Mimo, że mam do pogodzenia na co dzień sporo obowiązków prywatnych i zawodowych, nadal znajduję czas by publicznie wypowiadać się w kwestii sytuacji kobiet. Uważam, że moje doświadczenia mogą pokazać, że wszystko jest możliwe, jeśli się czegoś mocno pragnie i wystarcza determinacji, aby to osiągnąć. Prowadząc Fundację Partycypacji Społecznej jednym z moich celów jest dostarczanie edukacji i wiedzy, jak i wsparcia kobietom w trudnej sytuacji. Sama niejednokrotnie otrzymałam niespodziewane podziękowania od nieznajomych kobiet lub od znajomej, która nigdy wcześniej by się nie przyznała, że jest w trudnej sytuacji, bo wielokrotnie nawet sobie tego nie uświadamiała albo nie chciała się nikomu przyznać i nie wiedziała, że można inaczej. Nikt wcześniej jej tego nie pokazał, a najlepiej uczymy się na przykładach. Ogromnie mnie to uszczęśliwia i nadaje sens mojej pracy i mojemu istnieniu, gdy mogę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, z osobami, które tego potrzebują.

Jak, na podstawie Pani doświadczeń, kobiety mogą współpracować i wspierać się w drodze do indywidualnych sukcesów?

Kobiety mają ogromną moc współpracy i empatii i myślę, że przede wszystkim powinny jej używać z dobrymi intencjami. Aby to stało się możliwe, musimy nauczyć się nie rywalizować, nie zazdrościć sobie nawzajem tylko uczyć się i inspirować od siebie, ciągnąc się wzajemnie w górę zamiast w dół. Sama doświadczyłam jednego i drugiego i wiem, jak trudno jest przełamać przekonania i stereotypy, w których tkwią nasze umysły. Myślę, że kobiety w Polsce już dosyć dobrze radzą sobie ze wzajemnym wsparciem i łączeniem się w wielu kobiecych organizacjach. Sama należałam do kilku z nich. Natomiast wciąż nas mało na wysokich stanowiskach czy na eksponowanych krajowo pozycjach, które miałyby realny wpływ na naszą sytuację politycznie, jak i społecznie. Niewiele z nas nadal ma odwagę otwarcie komunikować swoje potrzeby i opinie. Myślę, że wiele mogłaby zrobić edukacja o życiu w rodzinie, przedsiębiorczości i umiejętności już od najmłodszych lat, zapewniając przy tym otwarty dialog z młodymi ludźmi, także w kwestii równouprawnienia i szacunku obu płci.

Gdyby miała Pani tę wiedzę, jaką ma Pani teraz, zaczynając przygodę z biznesem, co zrobiłaby Pani inaczej? Jakiej rady udzieliłaby Pani sobie samej sprzed lat – tej na początku zawodowej drogi?

Powtarzałabym sobie codziennie, że „nie jestem zielonym dolarem lub tabliczką czekolady, żeby się wszystkim podobać”. W tym zdaniu kryją się moje zmarnowane lata, miesiące i dni na próbę zadowolenia wszystkich wokół, z totalną ignorancją swoich potrzeb. Latami przyzwyczaiłam wszystkich wokół, że jestem na każde zawołanie i czy miałam na to siłę i ochotę, zawsze stawiałam cudze potrzeby nad swoimi. To było miażdżące dla mojej psychiki a temat jest żywy i dotyczy nadal wielu z nas, szczególnie kobiet w Polsce. Najgorsze jest udawanie przed samą sobą, że jest ok, jak nie jest ok. Udawanie, że się nie widzi, jak ktoś nadużywa mojej dobroci i empatii i manipuluje mną.

Niestety, taki obraz swojej osoby jako „służącej wszystkim” wyniosłam z domu i lata zajęła mi praca nad sobą i dostrzeżenie, jak niewspierającym jest tenże schemat działania. No i co za tym idzie, kolejną radą byłoby „rób swoje” – bez oglądania się na innych. Wielokrotnie byłam hamowana w rozwoju przez najbliższe otoczenie. Rezygnacja z toksycznych osób wokół pozwoliła mi rozwinąć skrzydła. Moje Drogie Panie i Panowie nie jesteśmy drzewami, możemy się przesunąć w inne dogodniejsze dla nas miejsce (śmiech).

Zachęcam do refleksji Czytelniczki i Czytelników nad schematami i przekonaniami, w których wyrosły/wyrośli. Pewnie nie każda z nas ma za sobą tak trudne doświadczenia, a może niejedna pani ma jeszcze gorsze od moich, niezależnie od przeszłości przyglądajmy się naszemu życiu z lotu ptaka od czasu do czasu, aby zobaczyć czy nie warto zmienić kursu na lepszy. Przeszłość nie musi determinować przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę